-Masz rację-odpowiedział.
-Nooo...muszę się pakować !
-Dlaczego ?
-Mam tego wszystkiego serdecznie dosyć.
-Nie odchodź.
-Może jeszcze kiedyś się zobaczymy.
-Nigdzie nie jedziesz.
-Louis,proszę Cię.
-Ja Ciebie też !
-Dobra,zobaczymy jak to się dalej potoczy.
-Yeah !
-Dobra,muszę przenieść te rzeczy do salonu.
-Dlaczego ?
-Bo będę tam spać ?
-A u mnie ?
-Yyy...raczej nie !!!
-Aha,sorry.
-Spoko,to było trochę dziwne.
-Tak,wiem.Po prostu tak jakoś to powiedziałem bez przemyślenia :) -uśmiechnął się niepokojąco.
-No dobra,nie ważne :) -poszliśmy do salonu.
Położyłam moją walizkę obok kanapy w salonie.Nie przeszkadzała.
-Po co Ci ta walizka ? -spytał Harry.
-Już chciałam lecieć do domu do Londynu,ale Lou mnie powstrzymał.
-O Louisss...-powiedział powstrzymując się od kłótni i patrząc dziwnie na Louis'a.
-Tak Louis,masz coś do tego ?
-Tak ! Mam !
-Niby co ? Nie masz prawa zabraniać innym rozmawiania ze mną.Nawet nie jesteśmy razem !-powiedziałam.
-Masz rację,przepraszam-chciał się do mnie przytulić,ale się odunęłam.
-Nie chcę Twoich przeprosin !-wzięłam walizkę i chciałam wybiec z domu,ale na drodze stanął mi Niall.
-Co ty robisz ?-spytał Niall.
-Wyjeżdżam do domu !-chciałam prześć obok niego,ale zgrodził mi drogę swoim ciałem.
-Nie odchodź,proszę.
-Ja mam już tego wszystkiego dosyć.Nie potrzebnie jechałam na ten koncert ! To wszystko...-nie dałwałam rady dalej mówić przez płacz.
Odepnęłam i poszłam w stronę lotniska.Pytałam się przechodnich jak tam trafić.W końcu nadeszła noc i zaczął padać deszcz.Była 20:20 i nikogo już nie było na ulicach.Poszłam na przystanek usiąść.Cała byłam zapłakana i mokra od deszczu.Nie wiem dlaczego to wszystko musiało mnie spotkać.Mogłam się w to wszystko nie mieszać.Mogłam nie mieć tych biletów na ich koncert,nie mieć biletów za kulisy i nie jechać z nimi do apartametu na tamten czas po koncercie w Londynie.Wszystko by było dobrze,prowadziłabym normalne życie itd. Nagle pod przystanek podjechał jakiś samochód.Wysiadł z niego Louis i podbiegł do mnie.
-Co ty tu robisz ?-spytałam.
-Raczej co ty tu robisz ?-również spytał.
-Czekam,aż deszcz przestanie padać i pójdę na lotnisko.
-Weronika wsiadaj do samochodu !
-Nie Louis zrozu...-wziął moją walizkę i włożył do samochodu.Następnie otworzył drzwi pasarzera.
-No dobra,mam nadzieję,że masz zamiar zawieść mnie na lotnisko.
-Chyba oszalałaś !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz