środa, 25 czerwca 2014

Rozdział 45

*Londyn, 20 września*
dzień pogrzebu
Byliśmy już na cmentarzu. Z bólem i łzami w oczach patrzyłam jak wkładają jego trumnę do wcześniej wykopanej dziury. To było takie okropne. W końcu przyszedł moment na kilka słów od rodziny i przyjaciół. Kiedy nadszedł czas na mnie na początku nie mogłam wykrztusić żadnego słowa. Po krótkim czasie zaczęłam:
- Witam wszystkich tu zebranych. Jest to prawdopodobnie najgorszy moment w moim życiu. Wciąż nie mogę zaakceptować tego, że już go nie ma .. Współczuję każdemu z Was, który dzielił z nim wiele wspaniałych wspomnień i tak nagle je stracił z powodu śmierci jednego z członków ich realizacji. Każdy człowiek rodzi się i umiera, ale trzeba się z tym pogodzić, ponieważ taki jest tok życia. Nikt tego nie zmieni. Bardzo mi przykro ..- wtedy podeszłam do Niall'a i bardzo mocno go przytuliłam.
- Teraz może ja pójdę ..- wyszeptał mi do ucha.
Poszedł na miejsce,w którym przed chwilą ja stałam. Nie zaczął od razu mówić. Spoglądał na każdego bardzo nerwowo. Wyglądał jakby zaraz miał coś nam .. wyznać ? Zatrzymał się wzrokiem na mnie. Czułam, że za chwilę zdarzy się coś nieciekawego ..
- Ja chciałbym Was przeprosić za to co teraz powiem, ale ja nie mogę Was dalej
oszukiwać ..- na chwilę się zatrzymał spuszczając głowę na dół- .. ale to ja potrąciłem Harry'ego.
W tym momencie nie wiedziałam co zrobić. Zacząć płakać czy może rzucić się na niego przy wszystkich tutaj zgromadzonych ? Miałam ochotę teraz podejść do niego i zacząć na niego wrzeszczeć. Tylko co ja miałabym mu wtedy powiedzieć ? Żadne słowa nie opiszą tego co teraz czuję, ani żadne słowa nie przywrócą życia Harry'emu. Ale muszę w końcu jakoś zareagować .. Tylko jak ?
Postanowiłam odejść z tego miejsca, pozbierać myśli i z powrotem wrócić prawdopodobnie już do restauracji, w której wszyscy mieliśmy się ponownie spotkać. Niestety nie miałam ani jednej chwili, aby cokolwiek przemyśleć, ponieważ poszedł za mną. Byliśmy po za terenem cmentarza, a reszta już pojechała do restauracji. Ja nadal szłam w nieznanym mi kierunku, a on za mną. Po niecałych 3 minutach chodzenia złapał mnie za nadgarstek i odwrócił do siebie. Spojrzał mi głęboko w oczy ze smutkiem jakiego jeszcze nigdy u niego nie widziałam.
- Jak mogłeś ?- powiedziałam z niedowierzaniem.
- Przepraszam ..- zaczął, a ja mu przerwałam.
- Przepraszasz mnie za zabicie swojego przyjaciela ?- kolejny raz zapytałam, ale nie uzyskałam odpowiedzi, co mnie nie zdziwiło- To jest nie do pomyślenia co Ty zrobiłeś ..

- Wiem ..- na reszcie się odezwał, a ja zdjęłam mój pierścionek zaręczynowy i rzuciłam go na ziemię, po czym odeszłam.

OTO PRAWDOPODOBNIE PRZEDOSTATNI ROZDZIAŁ.
ZA JAKIŚ CZAS POJAWI SIĘ OSTATNI.
MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ PODOBAŁO.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz