*Londyn, 20 września*
dzień pogrzebu
dzień pogrzebu
Byliśmy już na cmentarzu. Z bólem i łzami w oczach patrzyłam jak wkładają jego trumnę do wcześniej wykopanej dziury. To było takie okropne. W końcu przyszedł moment na kilka słów od rodziny i przyjaciół. Kiedy nadszedł czas na mnie na początku nie mogłam wykrztusić żadnego słowa. Po krótkim czasie zaczęłam:
- Witam wszystkich tu zebranych. Jest to prawdopodobnie najgorszy moment w moim życiu. Wciąż nie mogę zaakceptować tego, że już go nie ma .. Współczuję każdemu z Was, który dzielił z nim wiele wspaniałych wspomnień i tak nagle je stracił z powodu śmierci jednego z członków ich realizacji. Każdy człowiek rodzi się i umiera, ale trzeba się z tym pogodzić, ponieważ taki jest tok życia. Nikt tego nie zmieni. Bardzo mi przykro ..- wtedy podeszłam do Niall'a i bardzo mocno go przytuliłam.
- Teraz może ja pójdę ..- wyszeptał mi do ucha.
Poszedł na miejsce,w którym przed chwilą ja stałam. Nie zaczął od razu mówić. Spoglądał na każdego bardzo nerwowo. Wyglądał jakby zaraz miał coś nam .. wyznać ? Zatrzymał się wzrokiem na mnie. Czułam, że za chwilę zdarzy się coś nieciekawego ..
- Ja chciałbym Was przeprosić za to co teraz powiem, ale ja nie mogę Was dalej oszukiwać ..- na chwilę się zatrzymał spuszczając głowę na dół- .. ale to ja potrąciłem Harry'ego.
W tym momencie nie wiedziałam co zrobić. Zacząć płakać czy może rzucić się na niego przy wszystkich tutaj zgromadzonych ? Miałam ochotę teraz podejść do niego i zacząć na niego wrzeszczeć. Tylko co ja miałabym mu wtedy powiedzieć ? Żadne słowa nie opiszą tego co teraz czuję, ani żadne słowa nie przywrócą życia Harry'emu. Ale muszę w końcu jakoś zareagować .. Tylko jak ?
Postanowiłam odejść z tego miejsca, pozbierać myśli i z powrotem wrócić prawdopodobnie już do restauracji, w której wszyscy mieliśmy się ponownie spotkać. Niestety nie miałam ani jednej chwili, aby cokolwiek przemyśleć, ponieważ poszedł za mną. Byliśmy po za terenem cmentarza, a reszta już pojechała do restauracji. Ja nadal szłam w nieznanym mi kierunku, a on za mną. Po niecałych 3 minutach chodzenia złapał mnie za nadgarstek i odwrócił do siebie. Spojrzał mi głęboko w oczy ze smutkiem jakiego jeszcze nigdy u niego nie widziałam.
- Jak mogłeś ?- powiedziałam z niedowierzaniem.
- Przepraszam ..- zaczął, a ja mu przerwałam.
- Przepraszasz mnie za zabicie swojego przyjaciela ?- kolejny raz zapytałam, ale nie uzyskałam odpowiedzi, co mnie nie zdziwiło- To jest nie do pomyślenia co Ty zrobiłeś ..
- Witam wszystkich tu zebranych. Jest to prawdopodobnie najgorszy moment w moim życiu. Wciąż nie mogę zaakceptować tego, że już go nie ma .. Współczuję każdemu z Was, który dzielił z nim wiele wspaniałych wspomnień i tak nagle je stracił z powodu śmierci jednego z członków ich realizacji. Każdy człowiek rodzi się i umiera, ale trzeba się z tym pogodzić, ponieważ taki jest tok życia. Nikt tego nie zmieni. Bardzo mi przykro ..- wtedy podeszłam do Niall'a i bardzo mocno go przytuliłam.
- Teraz może ja pójdę ..- wyszeptał mi do ucha.
Poszedł na miejsce,w którym przed chwilą ja stałam. Nie zaczął od razu mówić. Spoglądał na każdego bardzo nerwowo. Wyglądał jakby zaraz miał coś nam .. wyznać ? Zatrzymał się wzrokiem na mnie. Czułam, że za chwilę zdarzy się coś nieciekawego ..
- Ja chciałbym Was przeprosić za to co teraz powiem, ale ja nie mogę Was dalej oszukiwać ..- na chwilę się zatrzymał spuszczając głowę na dół- .. ale to ja potrąciłem Harry'ego.
W tym momencie nie wiedziałam co zrobić. Zacząć płakać czy może rzucić się na niego przy wszystkich tutaj zgromadzonych ? Miałam ochotę teraz podejść do niego i zacząć na niego wrzeszczeć. Tylko co ja miałabym mu wtedy powiedzieć ? Żadne słowa nie opiszą tego co teraz czuję, ani żadne słowa nie przywrócą życia Harry'emu. Ale muszę w końcu jakoś zareagować .. Tylko jak ?
Postanowiłam odejść z tego miejsca, pozbierać myśli i z powrotem wrócić prawdopodobnie już do restauracji, w której wszyscy mieliśmy się ponownie spotkać. Niestety nie miałam ani jednej chwili, aby cokolwiek przemyśleć, ponieważ poszedł za mną. Byliśmy po za terenem cmentarza, a reszta już pojechała do restauracji. Ja nadal szłam w nieznanym mi kierunku, a on za mną. Po niecałych 3 minutach chodzenia złapał mnie za nadgarstek i odwrócił do siebie. Spojrzał mi głęboko w oczy ze smutkiem jakiego jeszcze nigdy u niego nie widziałam.
- Jak mogłeś ?- powiedziałam z niedowierzaniem.
- Przepraszam ..- zaczął, a ja mu przerwałam.
- Przepraszasz mnie za zabicie swojego przyjaciela ?- kolejny raz zapytałam, ale nie uzyskałam odpowiedzi, co mnie nie zdziwiło- To jest nie do pomyślenia co Ty zrobiłeś ..
- Wiem ..- na reszcie się odezwał, a ja zdjęłam mój pierścionek zaręczynowy i rzuciłam go na ziemię, po czym odeszłam.
OTO PRAWDOPODOBNIE PRZEDOSTATNI ROZDZIAŁ.
ZA JAKIŚ CZAS POJAWI SIĘ OSTATNI.
MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ PODOBAŁO.
OTO PRAWDOPODOBNIE PRZEDOSTATNI ROZDZIAŁ.
ZA JAKIŚ CZAS POJAWI SIĘ OSTATNI.
MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ PODOBAŁO.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz