czwartek, 13 marca 2014

Rozdział 36

Weszłam do domu razem z Niall'em. Poszłam się przebrać i przede wszystkim umyć w swojej łazience, a nie w szpitalu. Ubrałam się i podeszłam do Niall'a.
- Możemy już jechać- oznajmiłam z lekką niepewnością.

- Okay- ruszył w stronę drzwi, a ja za nim. Wsiedliśmy do samochodu i jechaliśmy do ich domu. Matko .. cały czas się boję jego reakcji. Czy to będzie zwykłe ''okay'' ? Czy może brak odpowiedzi ? Albo nagłe wyjście z domu ? Wszystkiego mogłam się spodziewać. Ale chyba nie tego .. 
Wiedząc, że chłopacy siedzą pewnie w domu Niall nacisnął klamkę chcąc normalnie, jak zawsze otworzyć drzwi. Ku jego zdziwieniu drzwi były zamknięte. Zaczął nerwowo sprawdzać swoje kieszenie w poszukiwaniu własnych kluczy od domu. Po chwili zorientował się, że zostawił je w środku. Jeszcze lepiej ! Muszę jeszcze dłużej czekać na tę rozmowę.
- Może do nich zadzwonię ?- zasugerowałam. 

- Dzwoń- odpowiedział krótko.
*Oczami Harry'ego*
Rano jak już wszyscy wstali postanowiliśmy pojechać po śniadaniu do Weroniki do szpitala dowiedzieć się, czy dzisiaj wychodzi. Wchodząc na duży szpitalny korytarz rozglądaliśmy się za recepcją. Od razu rzuciła nam się w oczy. Podeszliśmy do niej pytając się o Weronikę. Pielęgniarka stojąca obok recepcji powiedziała nam, że dzisiaj rano wypisano ją ze szpitala. W dodatku .. wyszła z jakimś blondynem- jak to ujęła pielęgniarka. Niall .. 

Zaraz po tym usłyszałem dźwięk swojej komórki. To Weronika:
- Halo ?- zapytałem.
- Cześć, gdzie Wy jesteście ?- zapytała.
- W szpitalu, przyjechaliśmy do Ciebie- odpowiedziałem.

- Ale ja już wyszłam i ..- przerwałem jej.
- Tak wiemy.
- Ymm .. my jesteśmy przed waszym domem i nie mamy kluczy.
- Zaraz przyjedziemy.- rozłączyłem się nie czekając na jej jakiekolwiek słowo.
*Oczami Weroniki*
Zły .. jeszcze gorzej, bo ja go jeszcze bardziej rozwścieczę. Chyba powinnam poczekać z tą rozmową .. .Nagle usłyszałam cichy pisk hamującego samochodu. Już przyjechali ? W dosłownie 2 min byli już na miejscu. Zza kierownicy wysiadł Harry. Szybko zmierzał w naszą stronę. Chwilę .. chyba z 3 sekundy stał przy nas bez słowa. Podszedł do drzwi i wyjął z kieszeni pęk kluczy. Szukając właściwego klucza panowała niezręczna cisza. Musiałam ją jakoś przerwać.
- Szybko jesteście ..- powiedziałam nieśmiało.
- Nie chcieliśmy, żebyście się nudzili. A co ? Przerwaliśmy Wam w czymś ?- odpowiedział Harry i posłał nam złe spojrzenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz